czwartek, 5 września 2013

Kto wybiera szkołę niech się dobrze zastanowi

Niestety muszę napisać ten wpis aby się wygadać. Może da to komuś do myślenie kiedy będzie wybierał szkołę. Już minął mi 3 normalny dzień szkolny i muszę przyznać, że jak nie czułem większych emocji przed pójściem do liceum to teraz te emocje mną targają. Nie wiem, może jest za wcześnie, ale chciałbym napisać co sądzę o mojej nowej szkole. Niech zacznę od pozytywów, bo ich jest mniej... Mam 7 godzin angielskiego tygodniowo i 2 francuskiego. Nie będę czepiał się tak małej ilości tego drugiego języka, gdyż cieszę się, że w ogóle go mam. Większość nauczycieli wydaje się kochać przedmioty których uczą i to mnie bardzo cieszy, bo rosną w moich oczach w ten sposób. Przez pierwszy miesiąc nie dostajemy jedynek. To wszystko co mi się podoba.

 A co nie? Szkoła jest mała i trochę brudna. Nie wiem kto ustalał plan, ale tyle okienek jeszcze nie miałem nigdy i zamiast wrócić ze szkoły po 5 lekcji wracam po 7... Klasa jest ogólnie zdominowana przez dziewczyny i strasznie drętwa. Są grupki i od początku roku rozmawiałem może z 5 osobami. I to nie tylko mój problem. Nie powiem pewnie nic odkrywczego, ale już poczułem ile jest materiału, ile jest nauki i jakie są moje zaległości z matematyki... Mam tylko 3 w-f, ale ci chłopacy z szatni mnie szczerze przerażają. Jak coś mówią to tylko między sobą a niektórzy są na prawdę dziwni. A musicie wiedzieć, że w gimnazjum miałem serio dziwną klasę. Ooo a na dodatek dodam, że u nas jest lekcja... 0. Zaczyna się na 7.10. I jak to wspaniale jest wstawać o 6 na wychowawczą. Dziwią mnie jeszcze takie przedmioty jak wiedza o kulturze, podstawy przedsiębiorczości i ... język polski. Na tych lekcjach czuję się jakby ktoś mnie uczył jak mam być krytykiem. A akurat tego uczyć mnie nie trzeba. Umiem świetnie wszystko skrytykować. Teraz doszedłem do wniosku, że w tej szkole najgorsi są... ludzie. Jak idę do tej szkoły to już chcę wracać i chyba będę uciekał z w-f, bo jak znowu się wszyscy będą tak gapić a inni szaleć jak walnięci to nie wiem. W klasie też nie jest lepiej, bo wszyscy siedzą jak na kazaniu a na przerwie każdy idzie w swoją stronę.
takie zadania po 3 dniach szkoły...
Mógłbym napisać: 'Jeśli nie umiesz tego rozwiązać to nie idź do liceum', ale nie chciałbym nikogo za bardzo zniechęcać. Jak tekstowe zadania wszystkie ogarniam (mogę sobie rozrysować, pomyśleć) to takich działań już nie ogarniam. :( I nawet nie ma rozwiązania w internecie. xD Wiem, że to źle robić z internetu, ale nie ogarniam. Dziękuję za przeczytanie tego tekstu pełnego rozpaczy... Na polskim chyba będę pisał same prace o takim nastawieniu. Na razie żyję, zobaczymy co później. :)

Ps. A jeśli chodzi o ten francuski i hiszpański to jestem nadal na rozdrożu. U nas niektórzy w klasie jeszcze uczą się dodatkowo hiszpańskiego, więc pomyślałem, że ja też dałbym radę i byłaby to jakaś odskocznia od szkoły...

16 komentarzy:

  1. Dobra, nie chcę Cię krytykować, ale musisz coś sobie uświadomić.

    1. Większość klas językowych jest zdominowana przez dziewczyny.

    2. Zerówka nie jest czymś dziwnym, w wielu szkołach lekcje zaczynają się o 7. Zwłaszcza jeśli budynek jest mały, a uczniów dużo.

    3. W każdym liceum "niesportowym" są trzy wfy.

    4. Wiedza o kulturze i podstawy przedsiębiorczości to też normalne przedmioty, które są nauczane w liceum od lat. Na polskim trzeba uczyć się epok i czytać lektury. A na maturze wstrzelić się w klucz.

    5. Zadanie z matmy jest chyba zwykłą powtórką z gimnazjum. Wiem, że nie każdy jest wybitnym matematykiem, ale kolejność działań jest nauczana już w podstawówce... Tak samo działania na ułamkach. Jeśli tego nie łapiesz to naprawdę powinieneś znaleźć korepetytora z matmy niż zabierać się za hiszpański.

    6. Początki w nowej szkole zawsze są trudne, zwłaszcza, gdy nie zna się praktycznie nikogo. Po pierwszym semestrze zapewne zmienisz opinię o liceum ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już sobie poradziłem z zadaniem xD dzięki! Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Nie ma co narzekać. Przecież zawsze może być gorzej :P Pamiętam swój pierwszy dzień w nowej szkole. To był koszmar. Jeszcze na dobre nie zapomniałam o wakacjach, a już musiałam siedzieć od 8-16 w szkole i wysłuchiwać tych wszystkich wymogów... Głowa mnie bolała, po powrocie do domu i zastanawiałam się "Co ja tutaj robię". Ale potem jakoś się uspokoiło. U Ciebie też tak będzie. Także nie przejmuj się. Wszystko się ułoży.

    Ale francuskiego tylko 2h? To nawet ja w klasie zupełnie niejęzykowej miałam 3h.

    Pozdrawiam i życzę powodzenia. Będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że mi się ułoży, bo ja się cały weekend tego w-f boję :D nie wiem czemu

      Usuń
  3. Na pewno będzie lepiej! Do wymogów się przyzwyczaisz, klasa się powinna dotrzeć. Nie mówię, że będzie to tydzień, ale nie da się działać grupowo mając kontakt z kilkoma osobami :) Lekcje o 7:10 i takie przedmioty są w 110% czymś normalnym :) Ja po pierwszym dniu miałam ochotę wrócić na kolanach do gimnazjum z prośbą o powrót, ale dziś minął kolejny dzień, jest tylko lepiej i lepiej :)
    Tylko, że... musisz pozytywnie się nastawić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chcę wrócić do gimnazjum haha mam nadzieję i to wielką, że będzie lepiej.

      Usuń
  4. A co ty sobie niby wyobrażales idąc do klasy o takim profilu ? Nie ma szkół idealnych. Jeśli chciales byc w bardziej normalnej klasie to trzeba bylo isc do technikum albo na profil mat-fiz gdzie są przewaznie zdolni ludzie, ktorzy malo się uczą i jest tam większosc chlopakow.

    A to zadanie jest pryszczem , ja mialam gorsze na początku roku w swojej klasie liceum -,-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ta klasa mat-fiz jest najbardziej zrąbana na tym w-f'ie

      Usuń
  5. Nie ma co narzekać. Wierz mi, nie spotkało cię nic niezwykłego, wydaje się, że i tak traktują was ulgowo. To dopiero 1 klasa, po tych 3 dniach wiem już, że to jak bajka. :P
    To trzeba lubić, po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, jak to polubię to się zdziwię xd

      Usuń
  6. Eee, nie marudź na swój plan lekcji. Ja jestem w 2 LO i po raz trzeci pod rząd lekcje mialam od 8.05 do 16.50. 10 godzin lekcyjnych! W tygodniu mam 8 okienek... Do tego zmiast na rozszerzonej historii wpisali mnie rozszerzoną matę i pół dnia byłam odsyłana od jednego dyrektora do innego, i w efekcie musiałam się wypisać z 3 przedmiotów, żeby wymieścić się w siatce godzin. O historiach innych osób nie wspomnę...

    A WOK, PP itp. przeżywałam w tamtym roku. Totalny bezsens, ale rozwiązania są dwa: ściągi lub olewasz, bo i tak to się nie przyda. Ja wybrałam ściagi :D

    A wf to jest dramat. Jeszcze miałam taką sucz, że masakra :D Ale wszędzie są 3 wf, nie ma innej opcji.

    Więc podsumowując- skoro nauczyciele są spoko, to szkoła jest fajna. Ludzie okażą się spoko po jakimś czasie. Ja rok temu zmieniałam klasę po jednym semestrze (początkowo wybrałam zły profil), więc tak jakby zaczynałam na nowo dwa razy i wszystko wyszło na dobre. Więc spoko, liceum to i tak chyba póki co najlepszy okres w zyciu jaki miałam (wooolnooość!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za pocieszenie :)

      Usuń
    2. A z wf zawsze można zwiać i chodzić tylko na niektóre, byle zaliczyć, w tym roku miałam już 3 wf, zwiałam z każdego :DD

      Usuń
    3. ale moja wychowawczyni będzie sapać, że nie chodzę na lekcje...

      Usuń
  7. Wszystko się jakoś ułoży, początki są zawsze trudne :). Masz natłok informacji, wydarzeń i to wszystko może Cię przytłoczyć. Ale w końcu jakoś się poukłada i zrozumiesz, że zbyt emocjonalnie do tego podchodziłeś :). Życzę wytrwałości, nie załamuj się! Poza tym, szkoła średnia minie bardzo szybko. Sama mam wrażenie, że jeszcze wczoraj byłam w liceum, a to już minęło 11 lat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze podchodzę zbyt emocjonalnie i to wiem, ale inaczej nie umiem... Dzięki za ciepłe słowa :)

      Usuń